Zalążek
Przewagi
Ren oberwał potężną
kulą wodną, która zrzuciła go z nóg. Szybko chciał wstać, ale całe jego ubranie
było przemoknięte. Nie pomagał mi też spadający na niego śnieg, który Tora
umiejętnie wykorzystywała.
Uzumaki zacisnął zęby
i zamknął oczy. Blondynka przyciskała wodę na jego ubraniu tak, że nie mógł
podnieść się na nogi, był przygwożdżony do ziemi. Może to głupie, ale w tamtej
chwili w jego umyśle pojawił się Setsu. Od razu wciągnął głęboko powietrze i
spokojnie je wypuścił, ignorując Torę, która podchodziła do niego z wielką falą
za sobą.
Setsu był taki czysty
i dobry. Czegokolwiek by nie zrobił, to właśnie ten fiołkowooki chłopak by go
ratował. Wyciągnąłby rękę do ciemnego miejsca, w którym znalazłby się Ren. Był
mu oddany i go kochał. Zniósł tyle lat czekania na jego powrót i nawet nie miał
czasu, żeby się nim nacieszyć. Uzumaki chciał do niego wrócić. Pragnął stworzyć
dla niego lepszy świat, w którym Setsu nie będzie krzywdzony.
Nie wiedział, jak to
zrobił, ale poczuł niesamowitą energię i uczucie jakby mógł zrobić wszystko,
dla niego. Zabrał chakrę z wody, która go otaczała. Fala nawet go nie dotknęła.
- Co się stało?! –
krzyknęła Tora, gdy fala, którą stworzyła, runęła prosto na nią samą, mocząc jej
blond włosy.
Szybko złapał
dziewczynę za ramiona i zaczął bezpośrednio z całej swojej siły odbierać Torze
chakrę, nawet nie bawiąc się w ukrywanie tego. Kunoichi słabła z sekundy na
sekundę. Po chwili nie była już nawet w stanie się wyrywać z uścisku.
Padła, oddychając
bardzo słabo. Ren wyssał jej chakrę do końca, nie zostawił jej nawet tej
iskierki potrzebnej każdemu człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Ona
przyczyniła się do zabicia Lena. Ona zabrała mu więcej.
- Ciekawe czy przeżyjesz
– mruknął Ren, odchodząc.
Uzumaki wszedł do
budynku i zawołał wszystkich. Księżyc zaraz miał się chować, a słońce się
podnosić. Zawołał wszystkich z azylu.
- Pora wyruszać do
twierdzy w samym środku Lasu Śmierci – powiedział. Sana podeszła do niego i
ziewnęła.
Irie do niego
pomachała i zaczęła biec do kogoś innego. Postanowił nadal korzystać z
Byakugana, miał teraz tyle chakry, że musiał się szybko pozbyć jej nadmiaru.
Ren spojrzał się
ostatni raz na ledwo przytomną Torę. Najwyżej zamarznie w śniegu na śmierć.
*
Ostatniego dnia do
twierdzy dotarło łącznie osiem osób z dwudziestu jeden, które uczestniczyły w
Egzaminie na Jōnina.
Makeda zdjęła z
pleców rannego Katsu i postawiła go na ziemi. Rudowłosy utykał na jedną nogę.
Ren spojrzał na nią… wyglądała normalnie, tak samo jak po Egzaminie Wstępnym.
Jakby te sytuacje wcale na nią nie wpłynęły. Uśmiechnęła się do niego łagodnie.
Ren rozejrzał się po
sali i ujrzał Azulę wpatrującą się prosto w niego swoimi brązowymi oczami.
Wiedział, że kuzynka jest sprytna i inteligentna, pewnie już wie o wczorajszym
zajściu.
Do Rena dołączył Ash
i Katon.
- Nie powinno nas być
siódemka? – mruknął do Asha.
- Zaczęliśmy
współpracować, kto wie, może obu nas przepuszczą? – odrzekł Katon.
Ren spojrzał się na
starszego chłopaka. Miał postrzępione, różowe, sięgające do ramion włosy.
Wyglądał na zmęczonego, ale zadowolonego tak, jakby kamień mu spadł z serca.
Katon przytulił Asokę i ucałował ją w policzek.
Kelsa za to poszła do
brata i spróbowała uleczyć jego kostkę, chociaż jej umiejętności były niczym w
porównaniu do Setsu.
Trochę dalej stał
wyprostowany Saken z wymęczonymi dzieciakami obok, opierali się o niego z
zamkniętymi oczami. Prawdopodobnie były bardzo śpiące. A czerwonooki je
polubił, bo głaskał po głowie dziewczynkę i chłopca.
Karasu zaczerwieniony
szeptał do Hachiego coś o Azuli, za co Sana walnęła go w głowę.
- Wszyscy Genini
biorący udział w Egzaminie na Chūnina przejdą schodami na górę. Trzyosobowa
ekipa będąca dotychczas pod opieką Makedy Hyūga zostanie oddelegowana przez
oddział Chūninów z powrotem do Wioski – powiedziała Azula.
W tej chwili jakiś
mężczyzna wziął na ręce Katsu, którego policzki zaczęły przypominać kolorem
rude włosy chłopaka. Hane i Bashi wyszli za nimi z budynku.
- W Egzaminie Głównym
na Arenie za miesiąc może wziąć udział najwyżej dwanaście osób, oznacza to, że
cała szóstka musi odpaść – dokończyła smutno.
Drużyna z Wioski Piasku
zaczęła panikować. Cała trójka miała najmniej punktów. Ren rozejrzał się po
koszulkach. Jun nadal był na pierwszym miejscu.
- Jednak przygotowano
dodatkowy etap Egzaminu. Wszyscy stoczą dwuosobowe walki, które będę punktować
ja i Hokage-sama – Azula wskazała na Sasuke. Osoby z najmniejszymi wynikami
odpadną – dokończyła.
Irie zmaterializowała
się obok Saia.
- Za to Chūninom
ubiegającym się o tytuł Jōnina już dziękujemy. Wyniki otrzymacie za tydzień.
Zostaniecie poinformowali o miejscu spotkania. Możecie wyjść z budynku i
skierować się do Wioski – poinformował ojciec Setsu z łagodnym uśmiechem.
Ren wyszedł z
pomieszczenia zaraz za Makedą.
- Dla osób, które
naprawdę nadają się na Jōninów, ten Egzamin nie był trudny - powiedziała Hyūga, przeciągając się.
Sasuke uśmiechnął
się, słysząc słowa Makedy. Prawdopodobnie zacznie mieć wobec niej nowe plany.
Polubił ją.
*
Ren pisał wiadomości,
a kunoichi z Chmury głaskała piórka małego, czarnego ptaka należącego do Amona.
Nie mieli czasu na odpoczynek, jeszcze tego samego dnia musieli zacząć
planować. Atak był najważniejszą rzeczą w ich dotychczasowym życiu i mogli tego
nie przeżyć.
Ten dzień nadchodził.
Czuł, że wszyscy są gotowi, już tak wiele z potrzebnych osób znajduje się w
Wiosce. Nie mogli sobie pozwolić na przegapienie takiej okazji. Ostatnia
szansa.
Ren pomniejszył swoje
wszystkie zwoje i wytłumaczył ptakowi, gdzie i do kogo ma lecieć.
- Jeszcze tylko ja –
szepnęła i dotknęła wiadomości. Stały się niewidzialne.
Uzumaki otworzył
szybko okno i wpuścił małego na zewnątrz. Robiła się noc, więc nie martwił się, że ptak zostanie
łatwo zauważony.
Ktoś zapukał do
drzwi, więc Irie stała się na nowo niewidzialna, a Ren zamknął okno. Do pokoju
wszedł Naruto.
- Gratuluję zdania
Egzaminu – zaczął ojciec z uśmiechem i usiadł na łóżku obok syna. Wziął głęboki
oddech, rozpierała go duma. Chciał poczochrać Rena po włosach i uściskać. Ale… trochę nie
wypadało, w końcu chłopak był prawie dorosłym mężczyzną, niemianowanym Jōninem.
Naruto spojrzał na
niego czule.
- Jeszcze nie
wiadomo, czy zdałem – odpowiedział tylko młodszy.
- Hokage wie o
wszystkim – odparł z uśmiechem.
- Nie do końca –
mruknął smutno Ren.
Był szczęśliwy z
tego, że ojciec go pochwalił i chciał z nim rozmawiać, ale… Zacisnął zęby, to
właśnie dlatego musi rozpocząć atak już teraz, zanim jeszcze matka nie
urodziła. Chce wreszcie mieć normalną
rodzinę i relacje, a teraz musi się skupić na Sasuke.
Starszego jakby
zatkało, opuścił wzrok na kolana.
- To, co się stało z
Sayą – Naruto zmarszczył brwi. – Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Ale chciałem
mieć dziecko i rodzinę, jakiej sam nie miałem – przyznał z bólem.
- Często ufamy
niewłaściwym osobom – odpowiedział Ren poważnym głosem.
- Ren, wiem, że
chcesz dobrze dla Wioski – stwierdził Naruto, przeczesując ręką włosy w
nerwowym geście. – Może nawet robisz więcej niż ja – dodał zakłopotany. –
Chociaż tak wielu twoich działań nie rozumiem – przyznał.
- Tato, ja… - urwał
Ren, wyciągając dłoń do ojca.
Mężczyzna złapał syna
za ramiona.
- Posłuchaj mnie
uważnie – zaczął. – Każdy, kto chce może stać się lepszym człowiekiem. Zła przeszłość nikogo nie skreśla, bo każdy
ma prawo do zmiany – dodał już pewniej.
- Możesz mówić, co
chcesz, ale nie zrezygnuję z tego, kim się stałem – odpowiedział Ren. –
Doświadczyłem bólu i to mnie zmieniło. Gdyby nie przeszłość, która nieźle się
mną bawiła i na każdym kroku udowadniała, że może być gorzej… - Westchnął. – To
nie byłbym teraz taki silny i gotowy do tego, co trzeba zrobić.
Ponieważ już kiedyś
powiedział, że jego nindo to obrona bliskich, że ostatnim skrzywdzonym miał być
Gyatamaru. Wtedy na Egzaminie powiedział tak lekko te słowa i nigdy się nie
spodziewał, że będą one tak znaczące.
Trzeba pozbyć się
Sasuke. Dla Juna, dla Kōsuke, dla Katona, dla Asha, dla Makedy, nawet dla Sayi,
dla Wioski Dźwięku, dla Wioski Chmury i przede wszystkim dla samego Rena i jego
całej rodziny. Muszą być bezpieczni.
- Ale pamiętaj, że słowa
i czyny zawsze mogą zostać wybaczone… Jak u Sasuke.
Uchiha w końcu został
Hokage, miał rodzinę, pracę i poważanie, ale… to nie oznaczało, że był dobrym
człowiekiem. To potwór.
- Nie pocieszasz
mnie. Nie chciałbym skończyć jak Sasuke – odpowiedział. – Ale do reszty się
zgadzam.
Naruto pokiwał głową.
- Chciałbym ci kiedyś
przekazać moją wolę ognia.

-----------------------------------------
Witajcie, Skarby!
Mam dla Was rysunek Azuli, który narysowałam w święta.Tylko sześć rozdziałów do końca!
Cudna rozmowa między Naruto, a Renem, choć z drugiej strony tak smutna... Mam nadzieję, że Ren oprócz wymienionych osób też będzie bronił Setsu, bo wiesz jak tego osobnika uwielbiam XD
OdpowiedzUsuńWiem ;)
Usuń